Czy to już koniec? Gorączka, 8 dni, trzy tygodnie...

Mamy piątek, jak się okazuje... drugi dzień bez gorączki? Naprawdę? Pytam retorycznie... sama siebie. Skończyła się? Na pewno?

Jesteś pewnie w drodze na wymarzoną majówkę, a może w myślach już się pakujesz, by jutro po skończonej pracy wsiąść w auto i przejechać pół Polski odetchnąć górskim powietrzem. Nawet zimowa pogoda tej wiosny nie zepsuje Ci tego czasu... a Ja? 
Wiesz o czym marze, Ja? ...by móc po trzech tygodniach przekroczyć próg domu i wyjść, w spokoju, bez obaw, że zaraz znowu się zacznie, wyjść, tak po prostu, na spacer, przysiąść na ławce i chociaż chwilę pooddychać świeżym powietrzem, z Nimi.. bo ile można siedzieć w domu i liczyć, że w końcu sobie pójdzie?! Zostawi Nas i najlepiej schowa się gdzieś głęboko i nie zafunduje Nikomu tego co Nam, nie życzę.

Miałaś kiedyś gorączkę? Czym właściwie jest gorączka? Podwyższoną temperaturą i już? A może dopadła Cię kiedyś, zaskoczyła, a ty nieprzygotowana, nawet nie mogłaś się bronić? Źle się wtedy czułaś? Miałaś dreszcze, leki nie pomagały, było na przemian zimno i gorąco, nie miałaś sił, leżenie sprawiało ból, a o jakimkolwiek ruchu nie było mowy?
...a czy Twój Maluszek miał kiedyś gorączkę?

Mieliście?

To wyobraź sobie, chociaż spróbuj, kiedy pod opieką masz troje, małych, gorączkujących dzieci. Niewyobrażalne?
W takich chwilach zastanawiam się jak dają rade samotne mamy? Jak dają te z Was, które mają czworo i więcej dzieci? Szacun! Brak dodatkowych rąk do pomocy dołuje, a pomóc trzeba, teraz, natychmiast, już!

Ja nawet nie mam pewności czy to już za Nami, nadal chłopaki biorą antybiotyk i to pierwszy raz, w którym sama chciałam, by go dostali. Już nie mogłam patrzeć jak się męczą...
...bo Wy wiecie, że przez pierwsze doby (ok. 3 dni) gorączkę leczy się doraźnie, znaczy zbija kiedy jest, np. środkami przeciwgorączkowymi i tyle. 

To była Nasza pierwsza w życiu "przygoda" z gorączką, jak dotąd nie pojawiła się nigdy wcześniej, a teraz chyba chciała nadrobić stracony czas, była nieugięta, nie dała się zbić, nie chciała odpuścić, trzymała w swoich nieczułych objęciach moich kruchych synów 8 długich dni, a jeszcze dłuższych nocy.
I gdybym wiedziała skąd się wzięła? Gdyby nasze przypuszczenia się potwierdziły wiadomo byłoby jakiego przeciwnika przed sobą mamy, a tak, zdałam się na doświadczenie swojej pani pediatry, chociaż po 4 dobie antybiotyku nabrałam wątpliwości w jego skuteczność, ona jednak rzeczowo wyjaśniała mi wszystko i jest w końcu lepiej... będzie dobrze!


Może jesteś młodą mamą jak ja? Może to twoje pierwsze dziecko? Może masz tyle samo pytań w głowie co i ja? I może tak jak mi, trudno Ci znaleźć na nie odpowiedź. To powiem Ci jak u Nas to wyglądało, mi taka informacja dwa dni temu, bardzo by pomogła. Wiedziałabym, że ten cholerny wirus, który zaatakował moje dzieciaki, ma takie objawy i mimo, że długo trwa, to mija!

Nie mamy pewności, ale najprawdopodobniej gorączka, która tak mocno wymęczyła moją rodzinę była wynikiem wirusa, który najpierw objawił się grypą żołądkowo - jelitową. Ktoś powie: "trzydniówka"? Błąd, u nas grypa utrzymywała się ponad tydzień. Koszmar. Dlaczego, bo jeden zarażał drugiego i nim nabrali odporności trochę to trwało. Pamiętam jak w Lany poniedziałek pierwszy raz chłopaki zjedli całe śniadanie, potem obiad. I w końcu ich nie bolało. Nasza radość była krótka, bo już we wtorek w nocy Tymek zaczął gorączkować. Uwierzcie mi, sądziłam, że to kwestia zębów, nawet powiedziałabym, że byłam pewna, bo przecież kilka dni wcześniej, kiedy wylądowaliśmy z mdlejącym Szymonem na nocno-świątecznej pomocy uzyskaliśmy informacje, że czasem w skutek wyrzynających się zębów temperatura wzrasta do 40'. Teraz już wiem, że to g... prawda! I tak, w tej swojej naiwności, którą obdarzyłam przypadkowego pediatrę tkwiłam do czwartku, by po konsultacji telefonicznej dowiedzieć się, że jeśli udaje się ostatecznie zbić gorączkę, nie ma żadnych innych objawów (kaszel, katar, wysypka) to obserwuje się dziecko i czeka do 3 doby, a dopiero wtedy działa inaczej. I zadziałaliśmy, bo wprawdzie, nie zaobserwowaliśmy niczego co wyżej wymieniłam, poza dziwnym stawianiem nóżek przez dwójkę moich chłopaków. Wyglądało to mniej więcej tak, jakby chodzili na wyprostowanych nóżkach, nie cały czas, ale w większości. Zginali je normalnie, gdy siadali, nic ich nie bolało, gdy ich dotykałam, a jednak... Był wtedy taki moment, że myślałam, że to wynik podania im pierwszy raz paracetamolu, ale byłam w błędzie, bo kolejnego dnia tak samo nóżki zaczął układać Jaś. Uwierzcie mi, to był miniony weekend, rozpoczęliśmy dopiero leczenie antybiotykiem, gorączka rosła średnio co 6-7 godzin czyli tyle co działał ibufem, a do tego pojawiła się wysypka. To było kilkanaście bladoróżowych plamek na nóżkach, chwilowo też na rączkach, nie u wszystkich i nie w takiej samej ilości. I tylko gdy rosła temperatura. A rosła, najgorsze były noce. Pamiętam sobotnią, w której "cieszyłam się", że Szymek gorączkował dwie godziny wcześniej i już smacznie spał, gdy zaatakowało Jasia i Tymka, czego My z eM nie robiliśmy, by ich schłodzić i im pomóc. Koszmar dziewczyny, mówię Wam. To był ten moment, w którym dwie ręce okazują się niczym w porównaniu z potrzebami jakie trzeba zrealizować. 
Dziwny chód ustąpił w niedziele. On mnie tak bardzo nie przerażał, na pewno niepokoił, ale sądziłam, że to wynik osłabienia, bólu mięśni, jak przy grypie, przerażała mnie jednak niewiedza, przypuszczenia... z czym mamy do czynienia? Na wizycie domowej pediatra mówiła o szpitalu, prześwietlenu płuc i badaniach krwi, CRP więc myśli moje wariowały, do tego dochodziło gigantyczne zmęczenie. Fakty są takie, że to najprawdopodobniej było/jest powikłanie po jelitówce. Skoro chłopaki byli szczepieni na rotawirusy, musiał ich zaatakować np. norowirus.
I żebyście dziewczyny były pewne, oni bardzo wysoko gorączkowali, nie mieli żadnego kaszlu, kataru, jak gorączka spadała zachowywali się tak jakby w ogóle nie byli chorzy... ale z doświadczenia mojej lekarki wynikało, że gorączka taka może utrzymywać się nawet do 10 dni więc nie ma co czekać, trzeba działać.

Dziś jest drugi dzień bez gorączki, miewamy podwyższoną temperaturę, ale to tyle. Jesteśmy po zmianie antybiotyku i teraz jedyne o czym marze to by po jego skończeniu przyszła do Nas wiosna.... wiecie co mam na myśli?
...a i żeby było tego mało, to tak jak możecie przypuszczać, razem z gorączką zbiegło się nam wyrzynanie ostatnich zębów, trzonowce dają dodatkowo w kość. I niech was nikt nie wprowadzi w błąd, w tym przypadku może wystąpić gorączka ale 37,7' a nie 40'!

Miałam o tym napisać Wam wcześniej, nie spodziewałam się, że ostatnie tygodnie spędzimy na leczeniu i nie będę miała siły na nic poza wzmożoną opieką nad moimi maluchami, ale z miesiąc przed grypą, chłopaki mieli zapalenie oskrzeli. U Tymka było już słychać szmery z płucach. Nasza pediatra jak zakończyliśmy leczenie powiedziała, że cudem uniknęliśmy szpitala. Na sam dźwięk słowa szpital dostaję drgawek. Z trójką dzieci w szpitalnym pokoiku????
I wtedy też dziewczyny nie mieliśmy typowych objawów, choroba rozwinęła się dosłownie w weekend, bowiem w piątek zaniepokojona dziwnym kasłaniem Jasia pokazałam wszystkich chłopaków pediatrze (nie swojemu - błąd!). Osłuchowo wszyscy czyści, jedynie raz na jakiś czas zakasłał tylko On - Jaś.  Dostał syropek i już. We wtorek wszyscy już mieli zapalenie oskrzeli. Nie gorączkowali, nie mieli kataru, czasem zakasłali, a jakbyście na nich popatrzyły to w zachowaniu nic się nie zmieniło, żywioły jak zawsze.

Co się zmieniło w moim postrzeganiu świata? Reaguję jak oparzona na teksty typu: "muszą się wychorować", "zobaczysz jak pójdą do przedszkola, wtedy się zacznie", "mam tylko katar, w czym problem?"itd
...a i dla Idiotów mam radę: gorączkujących dzieci się nie odwiedza! Nie wpada z czekoladką, bo ma się właśnie czas. Nie zabiera się na spacer, bo ładna jest pogoda i nie podrzuca babci, by się nimi zajęła!

Komentarze

  1. Przerabiałam gorączki ze starszym synem, chłodziłam mu łydki mokrymi ręcznikami - trochę pomagało. Największa gorączka ustąpiła po tym jak syn odkrztusił gęsty śluz. Potem poczytałam o tym jak łatwo tworzy się śluz w organizmie (m.in. spożywanie cukru). Teraz mamy ustawioną zdrową dietę a nawet uzdatniliśmy wodę kranową aby mieć szybki dostęp do zdrowej wody.Życzę Wam dużo zdrowia :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Ja piszę posty, a Ty komentujesz...Możemy się tak umówić?

Popularne posty